Poetyckie Foto NJusy

Witam państwa

z lekkim opóźnieniem, gdyż do dziś mam jeszcze w oczach olbrzymie bębny zdobiące Port Praski - i to utrudnia mi pisanie, ale się zawezmę.

50 Noc Poetów dziwną mi była.

Miejsce niezwykle urokliwe, jak widać, prowokujące niezwykłą swobodę poruszania się w plenerze i takąż w odbiorze wszystkiego, co się tam działo, a działo się wiele, nawet niektórzy mówili, że za wiele;-)

Zawiesiłam oko i ucho na kilku moich ulubionych autorach (np. na Marcinie Cecko, Bee, Monice Terenc), dzielnie darłam się 'sto lat' dla jubilatki, zbiegałam po czarownych schódkach na pole, by posłuchać bębnienia i ducia w dużą drewniana słomkę, to znów ucieszyć zmysły hipnotyczną aurą tańców z ogniem, trzasnąć kilka komarów, rozczulić się nocą majową...

Z czasem niestabilność czarownych schódków zsynchronizowała się z moją własną niestabilnością i, jak mi się wydawało, z niestabilnością całej kompaniji tak pięknie, że zaurzyłam się w tej amarantowo-zielono-złotawej nocy, jak w wielkiej plastikowej szklanicy z piwem i dałam się zakołysać, na szczęście nie na amen, choć niewiele brakowało:-)

Wielkie bębny narobiły ponoć sporo rumoru, lecz mnie już wtedy powieźli windą do nieba, więc opowieść o siłowym mierzeniu się poetów z bębniarzami traktuję jako plotkę.

Finał wieńczący odczytywanie wierszy nie odbył się i ja mu się nie dziwię.

Dziudzia Gilling

Wrażenia Dziudzi